
Projekt zobaczenia wszystkich zdobywców Oscara w kategorii „najlepszy film” zmusił mnie w końcu do pierwszego w życiu wejścia w uniwersum „Władcy Pierścieni”. Do tej pory skutecznie tego unikałem i po seansie muszę przyznać, że chyba całkiem słusznie. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że źle zacząłem — od filmu, a nie od książki, i na dodatek od trzeciej części, zamiast od początku. Być może przez to wiele rzeczy nie miało dla mnie odpowiedniego kontekstu. Tyle tylko, że chyba nawet rozpoczęcie tej przygody od początku niewiele by tutaj zmieniło.
Bo po prostu fantasy to zupełnie nie moja bajka. I chyba właśnie tutaj leży największy problem. Cały ten świat trolli, smoków, magicznych drzew, stworów i innych fantastycznych istot kompletnie mnie nie wciągnął. Zamiast zachwytu ogromem stworzonego świata miałem raczej poczucie, że przez trzy i pół godziny czekam, aż ta historia wreszcie się skończy.
Co więcej, mam wrażenie, że film dość słabo się zestarzał. Rozumiem, że w momencie premiery efekty specjalne i animacje mogły robić ogromne wrażenie, ale dzisiaj część z nich wygląda już dla mnie mocno archaicznie. Niektóre sceny zamiast zachwycać zaczęły wręcz śmieszyć.
A sama historia? Mam wrażenie, że spokojnie można by ją opowiedzieć w dwie godziny, a zamiast tego dostajemy trzy i pół godziny tej… katorgi. Film jest dla mnie zdecydowanie za długi, a kolejne fragmenty zamiast budować napięcie sprawiały, że coraz bardziej odpływałem. Dosłownie — na tej jednej części zasnąłem trzy razy, a ostatecznie oglądałem ją na raty przez ponad dwa dni. I jeszcze świadomość, że istnieje dłuższa wersja – reżyserska, napawa mnie autentycznym przerażeniem.
Najbardziej jednak bawi mnie chyba to, że Władca Pierścieni zdobył Oscara za najlepszy film, pokonując „Między słowami” Coppoli. No cóż… moje oscarowe nadrabianie po raz kolejny pokazuje, jak bardzo osobiste potrafią być filmowe gusta. Dla mnie tutaj wybór Akademii jest wyjątkowo trudny do zrozumienia. Ehhh…

Władca Pierścieni: Powrót króla /The Lord of the Rings: The Return of the King/
reżyseria: Peter Jackson
i scenariusz: Fran Walsh, Peter Jackson, Philippa Boyens
obsada: Elijah Wood, Sean Astin, Dominic Monaghan, Billy Boyd, Ian Holm, Viggo Mortensen, Ian McKellen, Liv Tyler, Orlando Bloom, Andy Serkis
zdjęcia: Andrew Lesnie
montaż: Jamie Selkirk
muzyka: Howard Shore
produkcja: USA, Nowa Zelandia
rok: 2003





Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.