
Aż sam nie mogę uwierzyć, ale nigdy nie widziałem Titanica tak od początku do końca, na raz. Owszem czasem leciał w telewizji, więc zdarzało się zobaczyć jakieś fragmenty, ale nigdy od deski do deski. Teraz w końcu nadarzyła się okazja.
Muszę przyznać, że miło się zaskoczyłem. Już rozumiem, czemu tak często powtarzają Titanica w różnych telewizjach – to jest po prostu bardzo dobry film.
Minęło blisko 30 lat od premiery, a na ekranie zupełnie tego nie czuć. Wszystko jest tutaj zrobione na naprawdę wysokim poziomie — od scenariusza i reżyserii, przez scenografię i efekty specjalne, aż po aktorstwo. Trudno wskazać jakiś element, który wyraźnie odstawałby od reszty.
W prawdziwą historię zatonięcia statku, którą zresztą odwzorowano bardzo szczegółowo, wpleciono całkiem ciekawą historię romansu. Przy okazji pokazuje ówczesne różnice społeczne i relacje pomiędzy poszczególnymi klasami, co dodaje całej historii kolejny wymiar.
I chyba właśnie dlatego „Titanic” tak dobrze działa do dzisiaj. To oczywiście film o jednej z najbardziej znanych katastrof w historii, ale jednocześnie nie trzeba interesować się samym Titanikiem, żeby go docenić. Według mnie to po prostu jeden z tych klasyków kina, który zasługuje na uwagę nie tylko ze względu na historię, którą opowiada, ale przede wszystkim jako naprawdę świetnie zrealizowany film fabularny.
Po tylu latach od premiery spodziewałem się raczej seansu z kategorii „wreszcie odhaczę kolejny klasyk”. Tymczasem dostałem film, który zwyczajnie bardzo dobrze się ogląda. I chyba właśnie takie odkrycia najbardziej lubię w tym moim nadrabianiu oscarowych hitów.

Titanic
reżyseria i scenariusz: James Cameron
obsada: Leonardo DiCaprio, Kate Winslet, Billy Zane, Kathy Bates, Frances Fisher, Gloria Stuart
zdjęcia: Russell Carpenter
montaż: Conrad Buff IV, James Cameron, Richard A. Harris
muzyka: James Horner
produkcja: USA
rok: 1997





Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.