Ostatnio mam szczęście do filmów opartych na faktach. „Oppenheimer”, „Titanic”, „Rydwany ognia”, „Niebo nad Normandią” — każdy z innej epoki, każdy opowiadający o zupełnie innych wydarzeniach, a jednak wszystkie na naprawdę wysokim poziomie.
„Patton” w tym gronie prezentuj się dość szczególnie. To typowy film wojenny, którego głównym bohaterem jest generał George S. Patton, dowódca amerykańskiej armii podczas II wojny światowej. Sam wybór postaci jest ciekawy, bo Patton był człowiekiem niezwykle wyrazistym i jednocześnie kontrowersyjnym. Z jednej strony to wybitny strateg i wojskowy, człowiek, który potrafił podejmować odważne decyzje i osiągać sukcesy na polu bitwy. Z drugiej — jego zachowania, sposób traktowania podwładnych i niektóre bardzo niefortunne wypowiedzi sprawiły, że jego kariera kilkukrotnie znalazła się na granicy poważnego kryzysu.
I właśnie ta niejednoznaczność bohatera jest chyba jedną z ciekawszych rzeczy w całym filmie. Nie mamy tutaj po prostu nieskazitelnego wojennego herosa, któremu wszystko uchodzi na sucho. Patton jest pokazany jako człowiek pełen sprzeczności — genialny dowódca, ale jednocześnie osoba, której charakter i temperament potrafiły stwarzać duże problemy.
Mimo że od premiery minęło już ponad pół wieku, film nadal ogląda się całkiem dobrze. Fabuła wciąga, kolejne wydarzenia mają odpowiednie tempo, a rozmach całej produkcji robi naprawdę duże wrażenie. Mnie osobiście drażniły tylko niektóre ujęcia i niezbyt płynne ruchy kamery. Czyżby w 1970 roku tego typu ujęcia był dopiero nowością?
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.