Lubię amerykańskie kino lat 50-tych. Zazwyczaj, mimo minionych lat, fabuły tych filmów nie starzeją się tak bardzo. Niestety w przypadku „Śniegów Kilimandżaro” to twierdzenie nie jest prawdziwe. Film oparty na wspomnieniach umierającego dziennikarza, który analizując swoje życie, na jak mu się wydaje łożu śmierci, przechodzi metamorfozę. Zupełnie niezrozumiała to przemiana jak i przesłanie, które niewątpliwie twórcy chcieli przekazać. Niestety jak się okazuje nie jest ono ponadczasowe.

Śniegi Kilimandżaro /The Snows of Kilimanjaro/
reżyseria: Henry King
scenariusz: Casey Robinson
obsada: Gregory Peck, Ava Gardner, Susan Hayward
produkcja: USA
rok: 1952





Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.