Wpisy muzyczne ze starego bloga uległy bezpowrotnemu skasowaniu, ale może warto powrócić do tego typu publikacji.
Na dobry początek coś co mnie zaatakowało w rekomendacjach Spotify i nie chce wyjść z głowy. Wpływ Manu Chao jest tu tak samo wielki i słyszalny na pierwszy rzut ucha, jak w moim ulubionym duecie z Idirem. No i ta Algieria przewija się tu i tu.





Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.