Site icon tohvri.pl

Primetime

Primetime

Nic mnie tak nie drażni w filmach, jak zmarnowany potencjał. A „Primetime” to wręcz definicja zmarnowanego potencjału!

Obraz opowiada o kulisach programu telewizyjnego „To Catch a Predator”. Prowadzone przez Chrisa Hansena show było w swoich czasach prawdziwym fenomenem amerykańskiej telewizji. Twórcy wyszukiwali na internetowych czatach mężczyzn zainteresowanych kontaktami seksualnymi z nieletnimi, a następnie doprowadzali do inscenizowanych spotkań z aktorami odgrywającymi role dzieci. Kiedy na miejscu pojawiali się pedofile, konfrontowano ich przed kamerami, a następnie przekazywano ich w ręce policji.

Mogłoby się wydawać, że to wręcz wymarzony materiał na doskonały film. Mamy tutaj przecież kilka niezwykle ciekawych tematów: problem przestępstw seksualnych wobec nieletnich, społeczny fenomen programu, który przyciągał przed telewizory miliony widzów, a także moralne dylematy związane z granicami dziennikarstwa i telewizyjnej rozrywki. Gdzie kończy się misja społeczna, a zaczyna widowisko nastawione na oglądalność? I czy twórcy takiego programu rzeczywiście kierują się wyłącznie dobrem potencjalnych ofiar?

Co ciekawe, „Primetime” próbuje opowiedzieć właśnie o tym wszystkim, a nawet dorzuca kilka dodatkowych wątków. Problem w tym, że każdy z tych tematów został przedstawiony w tak jałowy i bezzębny sposób, że po seansie pozostało mi właściwie tylko jedno pytanie: po co był ten film?

Żaden z głównych wątków nie zostaje odpowiednio rozwinięty. Brakuje prawdziwego konfliktu, emocji i pogłębionej analizy sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie. Tematy, które mogłyby stanowić podstawę do naprawdę mocnego dramatu, zostają jedynie zasygnalizowane. Film sprawia wrażenie, jakby bardzo chciał poruszyć ważne kwestie, ale jednocześnie bał się wyciągnąć z nich jakiekolwiek poważniejsze wnioski. Wszystko jest płaskie, zachowawcze i pozbawione pazura.

A przecież aż prosiło się o to, żeby mocniej wejść w psychologię bohaterów, pokazać mechanizmy działania telewizji i skonfrontować widza z niewygodnymi pytaniami. Zamiast tego dostałem historię, która wykorzystuje niezwykle interesujący punkt wyjścia, ale nie potrafi zrobić z niego właściwego użytku. I właśnie to irytuje mnie najbardziej. Nie sam fakt, że film jest słaby, ale świadomość, jak dobry mógłby być, gdyby twórcy rzeczywiście wykorzystali potencjał tej historii.

W filmie mocno rzuca się w oczy rola Roberta Pattinsona. Jak dla mnie skrajnie przerysowana. Rozumiem, że aktor nie musi kopiować prawdziwego człowieka jeden do jednego, a filmowa interpretacja może pozwalać sobie na pewną swobodę. Obejrzałem jednak kilka oryginalnych odcinków „To Catch a Predator” i prawdziwy Chris Hansen w niczym nie przypomina mi tego, którego oglądamy w „Primetime”. Co więcej, miałem wręcz wrażenie, że twórcy, kreując tę postać, wzorowali się bardziej na jej sparodiowanej wersji z serialu „South Parku” niż na rzeczywistym dziennikarzu. Zamiast wiarygodnego portretu dostajemy karykaturę, która momentami bardziej przypomina parodię telewizyjnego prezentera niż próbę przedstawienia prawdziwej osoby.

I znowu szkoda, bo sam pomysł na pokazanie człowieka stojącego za jednym z najbardziej kontrowersyjnych programów telewizyjnych swoich czasów dawał ogromne możliwości. Można było stworzyć fascynujący portret dziennikarza, który znalazł się na styku misji społecznej, medialnego spektaklu i osobistej ambicji. Można było pokazać, jak łatwo walka o słuszną sprawę zamienia się w telewizyjne widowisko. Niestety, zamiast tego dostajemy postać, która jest dla mnie zwyczajnie niewiarygodna.

Jeśli miałbym wskazać największy problem „Primetime”, to właśnie brak zdecydowania. Film ma do dyspozycji temat, który aż prosi się o mocne kino, ale nie potrafi wybrać, na czym chce się skupić, ani nadać swoim wątkom odpowiedniej głębi. W efekcie nie dostajemy ani wciągającego dramatu psychologicznego, ani przenikliwej analizy mediów, ani szczególnie interesującego portretu człowieka. Zostaje tylko poczucie, że zmarnowano świetny materiał wyjściowy.

Na koniec polecam recenzję „Primetime” autorstwa Michała Lipińskiego z kanału „Ponarzekajmy o Filmach”. W bardzo wielu kwestiach zgadzam się z nim w stu procentach. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja widzę w tym filmie tak ogromną przepaść między potencjałem, a ostatecznym efektem.

Primetime

reżyseria: Lance Oppenheim
scenariusz: Ajon Singh
obsada: Robert Pattinson, Skyler Gisondo, Merritt Wever, Matthew Maher, Anna Faris
zdjęcia: David Bolen
montaż: Daniel Garber
muzyka: Ari Balouzian
produkcja: USA
rok: 2026

Exit mobile version